Nowe komentarze
      Shoutbox

      Brian FOX:
      Hey, possibly this post is not on topic but in any event, I have been browsing about your site and it looks really neat. It [...]

      fahantify:
      zespol aspergera

      Rex:
      http://goo.gl/OBSA/ No i upadła ostatnia katolicka agencja adopcyjna w GB...

      » Dodaj wpis




      Newsletter
      Liczba subskrybentów
      143
    Licznik odwiedzin
NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH
Strona główna » PROMOWANE, WIARA, WYWIADY, ZAGADNIENIA » NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH
Autor: redakcja | | 2 KomentarzyDodaj Komentarz
Data: wtorek, 25 Maj, 2010

Nie ma rzeczy niemożliwych – czyli wywiad z Jaśkiem Melą, pierwszym niepełnosprawnym i jednocześnie najmłodszym w historii zdobywcą obu biegunów oraz założycielem Fundacji Poza Horyzonty.

Justyna Kiełcz: Brałeś udział w wielu niebezpiecznych i fascynujących przygodach, czym jest według Ciebie prawdziwa odwaga

Jasiek Mela: Dla mnie odwaga jest energią, która pozwala robić nam rzeczy niestandardowe, przełamywać stereotypy, pokazywać, że tak naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych. Odwagą jest też czasem poddanie się. Niekiedy najbardziej męską czy odważną decyzją może być zawrócenie, jak na przykład w czasie wypraw, gdzie najważniejsze jest bezpieczeństwo. Odwagą nie jest również droga do celu po trupach. Odwaga to i rozwaga.

JK: W wielu wywiadach mówiłeś, że chcesz żyć pełnią życia. W czym ta pełnia wyraża się na co dzień, kiedy nie masz spotkań, czy nie zdobywasz kolejnych szczytów?

JM: Pełnia życia wyraża się w realizowaniu swoich pasji. Dla mnie są to na przykład podróże autostopowe, fotografowanie, robienie tego, co po prostu kocham. Pasjonuję się na przykład kinematografią, starym filmem, czy też starociami. Życie pełnią życia to po prostu życie na maksa, nie marnowanie czasu i odwaga do realizowania szalonych, niekoniecznie ogromnych, ale nawet prostych rzeczy.

JK: Kiedy wpadasz na jakiś nowy pomysł lub odkrywasz swoje kolejne marzenie, jak szybko zaczynasz je realizować?

JM: Wszystko oczywiście zależy od samego pomysłu, od trudności spełnienia tego marzenia. Do wielu marzeń potrzeba po prostu przyjaciół, kogoś kto nam pomoże je spełnić. Staram się łapać marzenia za ogon i realizować je szybko, żeby nie zniknęły, nie pękły jak bańka mydlana.

JK: Skąd bierzesz pomysły na te wielkie i z pozoru niemożliwe rzeczy?

JM: Zazwyczaj ze spotkań z ludźmi. Spotykam się z fajna grupą i nagle pojawia się jakiś szalony pomysł, który z pozoru jest niewykonalny. Wtedy ktoś mówi: „-Nie, no stary nie da się.” I zaraz ktoś inny pyta: „-Dlaczego?” I tym sposobem wiele z takich pokręconych pomysłów przechodzi później do rzeczywistości. W podróżnikach, nawet abstrahując od ich podróży, cenię to, że bardzo często są to ludzie, którzy wytrwale dążą do celu i zarażają innych pozytywną energią. Potem i ty myślisz sobie: „zaraz zaraz, w sumie dlaczego nie?” i łatwiej jest zrobić pierwszy krok w kierunku swoich marzeń.

JK: Zachęcasz ludzi do tego, żeby spełniali swoje marzenia. Jak często Ty marzysz i dlaczego uważasz, że warto to robić?

JM: Marzę cały czas. Uważam, że warto to robić i spełniać swoje marzenia, bo one są kolorami życia. Kiedy robimy coś męczącego, jak na przykład nauka do sesji, praca, szkoła, inne obowiązki, ale na horyzoncie mamy cel, którym jest marzenie, to wtedy nawet najbardziej denerwujące rzeczy możemy przeboleć.

JK: Wielu młodych ludzi żyje w szarej rzeczywistości „szkoła-dom-znajomi”. Jak się z tego wyrwać i zacząć żyć prawdziwie?

JM: Myślę, że warto jest spotykać się z różnymi ludźmi. Ja kocham festiwale podróżnicze, staram się jeździć na prawie każdy jeśli tylko daję radę. Tam po prostu znajduję inspirację. Widzę, że tak naprawdę da się wykraczać poza horyzonty, poza swoje bariery. Można po prostu stanąć przy drodze, złapać stopa i pojechać na koniec świata. Na festiwalach powstają przeróżne pomysły. Podchodzisz do kogoś, i mówisz : „Słuchaj stary, podoba mi się Twój pomysł, chętnie bym się w to włączył.” I jesteś. Nie potrzeba kasy, nie potrzeba nazwiska.

Jeśli organizujemy dużą ekspedycję, to wszystko jest na zasadzie sponsoringu. Jak ja chce gdzieś pojechać, to jadę stopem. Pochodzę z raczej ubogiej rodziny. Gdy chciałem kupić sobie aparat, musiałem na niego zapracować. Na te wakacje planuję wyjazd koleją transsyberyjskąsyberyjską. Za miesięczny wyjazd do Mongolii, którą chcę przejechać konno, zapłacę tyle ile ktoś inny płaci za weekend w Zakopanem. Zatem to jest kwestia głowy, nie kasy, a nawet jeśli kasy, jechać zarobić. Sam pracowałem w Norwegii przez miesiąc malując domy i szlifując jakieś deski, po prostu się da jeśli się chce:)

JK: Gdybyś miał wybrać jedną wartość, która jest w Twoim życiu najważniejsza, to co by to było i dlaczego właśnie to?

JM: Trudno wybrać jedną. Istnieją różne cechy, które są równie ważne. Myślę, że z cech ludzkich najważniejsza jest pokora. Trzeba być po prostu pokornym, bo inaczej szybko się to życie kończy. Ważna jest też odwaga, by nie bać się wykraczać poza schematy, poza coś co się wydaje niemożliwe.

JK: Wiele razy mówiłeś, że twoim największym marzeniem jest założenie rodziny. Jaki wobec tego jest twój ideał kobiety?

JM: Mój ideał? hmmm…. Przede wszystkim inspirująca. Myślę, że generalnie w związku, ludzie powinni być dla siebie jedną wielką inspiracją. Jednocześnie chciałbym, aby kobieta była tajemnicza i intrygująca, byśmy mogli cały czas odkrywać w sobie coś nowego.

JK: Jaką rolę w twoim życiu pełni wiara w Boga?

JM: Wiara jest nadzieją. Ona daje ufność w to, że wszystko jest po coś, że trudne doświadczenia mają swój sens. Tak naprawdę, gdyby nie wiara w Boga to mnóstwo rzeczy w życiu było by bez sensu, no bo po co by się działy jakieś straszne rzeczy, po co ludzie by się poświęcali? Wiara to jest taka siła, która daje mi pewność na to, że zawsze jest wyjście z każdej sytuacji-trzeba po prostu uczyć się zaufania…

JK: Kiedyś powiedziałeś, że nie ważne gdzie jesteś, wszędzie Bóg jest tak samo blisko. Jednak będąc w górach słyszysz „-Jestem, nie musisz krzyczeć!”. Jak rozpoznajesz głos Boga w sobie?

JM: Niektórzy mówią, że w górach, czy na wyprawach jest się bliżej Boga. To nie jest prawda. Jesteś tak samo blisko, czy tak samo daleko. Tylko to jest tak jakbyśmy stali 3 metry od siebie na pustym polu, a te same 3 metry od siebie po dwóch stronach ulicy. Odległość miedzy nami jest identyczna, ale jest tyle „zakłucaczy”, że się po prostu nie dogadamy. Z Bogiem jest podobnie. Jeśli mamy tysiące rzeczy na głowie, brakuje nam czasu na modlitwę, na kościół, to wydaje się nam, że On jest dalej. A tak naprawdę to my się sami oddalamy.

JK: Nie ma rzeczy niemożliwych. Jaka jest Twoja kolejna bariera która chciałbyś pokonać?

JM: Mam kilka takich swoich osobistych wyzwań. Mój plan na ten rok to Mongolia konno, Islandia szlakiem jaskiń lodowych, oraz we wrześniu razem z fundacją planujemy wspinaczkę na ścianę El Capitan w Kalifornii. Tysiąc metrów litej pionowej ściany, trzy do czterech dni wspinaczki. Śpi się w ścianie po drodze. Chcemy się tam wspiąć z dziewczyną, która jeździ na wózku. Wspinała się przed wypadkiem, wspina się nada. Poza tym bardzo chciałbym przejechać Amerykę Południową autostopem, wybrać się jeszcze raz na Spitsbergen, który jest fascynującym miejscem. Ale sądzę, że najwspanialszą podróżą, jaką można w życiu odbyć, jest podróż w dorosłość swoich dzieci, a najpiękniejszym osiągnięciem – założenie szczęśliwej rodziny. I o tym marzę najbardziej.

[Wywiad przeprowadziła Justyna Kiełcz z nowosądeckiej wspólnoty MAGIS]

Komentarze

2 komentarzy
  1. Aisha
    25 maja 2010

    Nic, tylko brać przykład:)

    Odpowiedz
  2. ELinA
    13 czerwca 2010

    WoW ! :))

    Odpowiedz

Dodaj Komentarz

Dodaj zdjęcie!
Dołącz do Gravatar i wgraj swój avatar.